Grupa KRoma

  • Grupa KRoma

    W podróży

    19-2-2014 / 17-3-2014

    Budynek B (dolne foyer).

    malarstwo rumuńskich i polskich artystów z Grupy KRoma
    wernisaż wystawy połączony z inauguracją 2. Navigator Festival

    Idea stworzenia grupy artystów kolegów, artystów znajomych, przyjaciół, nurtowała mnie od dłuższego czasu. Pomysł był taki, aby zjednoczyć wokół siebie ludzi bliskich, serdecznych, z którymi się spotykałem, z którymi dyskutowałem, podróżowałem, rozmawiałem o sztuce, z którymi zaprzyjaźniłem się. Których idee i spojrzenie na świat sztuki, byłyby dla mnie bliskie. Bliskość jest ważna w relacjach międzyludzkich, jest budująca, twórcza. Tym bardziej, jeśli posługujesz się tym samym językiem, językiem oka (formy) i duszy (koloru). Jeżeli czujesz jednomyślnie.
    Zaczęło się od rozmów o sztuce, czasami pełnych zapału, ze starszym ode mnie Lechem Wolskim, zazwyczaj wieczorami przy kieliszku czerwonego wina na południu Włoch. Marka Batorskiego poznałem na samym początku po tym jak się przeniosłem do Krakowa. Zbliżył nas Jazz. Potem poznałem go przez to, co tworzy jako plastyk, jako muzyk. Jako człowiek. Zastanawiałem się nad założeniem wspólnej grupy artystycznej. Pomyślałem też o moim pochodzeniu. Nie tak dawno dowiedziałem się, że do Krakowa przybyło dwoje artystów-rodaków: Cristian Ruţă-Fulger i Alina Szczepanek, z domu Şomândroiu. Z Cristianem zorganizowałem rok temu wspólną wystawę. Obrazy Aliny zobaczyłem na wystawie nieco wcześniej. Lech i Marek, Cristian i Alina, a ja gdzieś pomiędzy… Dlaczego by nie razem? W ten sposób powstał zamysł, który nadał kształt przyszłej grupie. Zaprosiłem każdego z osobna do przyłączenia się do tej inicjatywy. I tak, z pomysłu utworzenia grupy krakowskiej, powstała grupa międzynarodowa; polsko-rumuńska. Nazwałem ją, nie bez przyczyny, „KRoma”.
    Dlaczego KRoma? „KRoma” to nazwa, to hasło. Jest skrótem pochodzącym od Krakowa i od Rumunii [rum. România]. Grupa powstała w Krakowie z artystów polskich i rumuńskich osiadłych w Polsce. Co symbolizuje? Wyraz KRoma wywodzi się z greckiego χρωμα [khroma] i znaczy kolor. KRoma jest grupą ludzi, których wbrew inności światopoglądów, wychowania, tradycji, granic, mimo różnorodności wieku i pochodzenia łączy wspólna pasja wyrażania się. Rozumem i sercem. Okiem i duszą. Formą i kolorem. Każdy z nas jest inny, ma własną osobowość, własny charakter. Pięć indywidualności, to nas nie rozdziela, to nas uzupełnia. KRoma to chleb nasz powszedni z odrobiną czerwonego wina. To katalizator idei. To nasze spoiwo. Dzięki temu się poznaliśmy, istniejemy, tworzymy, wystawiamy jako „KRoma”.
    W rozmaitych kulturach i tradycjach słowo to ma swoje znaczenie. W językach słowiańskich, najczęściej, oznacza piętkę chleba, np. w łużyckim oznacza otok, granicę. A w kontekście naszej wystawy oznacza obrazy. Dla nas „KRoma” to hasło, to symbol, to kolor, oko i dusza, to nasze obrazy… Kto się w tym odnajduje, ten jak my czuje. W ten sposób jest jednym z nas, …więc jesteśmy KRoma.

    Serge Vasilendiuc
    Kraków, 27 stycznia 2011 r.

    … do nas dołączyły Renata Szpunar-Kubczyk i Mariusz Drohomirecki.

     

    Marek Batorski
    Urodzony w 1967 r. w Szczebrzeszynie (lubelskie). Malarz, grafik, muzyk jazzowy. Członek Związku Polskich Artystów Plastyków, pedagog, dr Instytutu Sztuki Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. Ostatnie wystawy indywidualne: Galeria ZPAP „Pryzmat” Kraków; Dom Krakowski, Norymberga; Centrum Kultury Polskiej, Monachium; BWA Rzeszów; BWA Olkusz; Dwór Karwacjanów i Gładyszów, Gorlice; Galeria ZET w Ołomuńcu, BWA Zakopane, Kawiarnia „Pod Gruszką” w ramach Międzynarodowego Festiwalu Jazzowego w Krakowie. Udział w zbiorowych wystawach, spośród których „Jazz w sztuce” Galeria Sztuki ADI ART, Łódź. Nagrody i wyróżnienia m.in.: Nagroda Prezesa ZNP w Międzynarodowym Biennale Twórczości Nauczycieli (Tarnów 2003); Nagroda Ministerstwa Edukacji Narodowej w Międzynarodowym Biennale Twórczości Nauczycieli (Tarnów 2005); Grand Prix Grafika Miesiąca, ZPAP (Kraków 2007); Wyróżnienie „Art & Business” (Warszawa, Nowy Sącz – IV Międzynarodowe Biennale Pasteli 2008); Wyróżnienie na Salonie Malarstwa i Rzeźby ZPAP 2010 Kraków.

    Mariusz Drohomirecki
    Rocznik 1958, absolwent ASP wydział malarstwa, dyplom w pracowni prof. Jana Szancenbacha w 1995 r. Po studiach 7 wystaw indywidualnych, ostatnia w galerii Attis w 2013 r.

    Cristian Ruţă-Fulger
    Urodzony w 1979 r. w Klużu (rum. Cluj-Napoca), Rumunia. Ukończył Akademię Sztuk Pięknych w Bukareszcie, na kierunku malarstwo ścienne. Od 2007 roku członek Związku Rumuńskich Artystów Plastyków okręg Cluj – Bistriţa. Wystawy indywidualne: indywidualna wystawa malarstwa Rozmowy o zmierzchu, Galeria Gołogórski, Kraków 2010; indywidualna wystawa malarstwa, Galeria Veche, Cluj-Napoca, 2007; Wystawiał z grupą KRoma w Galerii MDK w Krakowie oraz w Bibliotece Wojewódzkiej Petre Dulfu w Baia Mare, Rumunia. Brał udział w licznych wystawach zbiorowych, między innymi: ZRAP okręg Cluj – Bistriţa, Galeria Veche, Cluj-Napoca; Kulturcafeen, Hjørring, Dania; Galeria Millennium, Baia Mare; Galeria Sztuki Senso, Bukareszt; Galeria Sztuki Art Vo, Sibiu. Brał udział w plenerach artystycznych w Danii, w Polsce i w Rumunii. W 2007 roku otrzymał nagrodę w kategorii wystaw malarskich przyznaną przez Związek Rumuńskich Artystów Plastyków okręg Cluj – Bistriţa. Zrealizował liczne projekty prac z zakresu technik dekoracyjnych: fresk, sgraffito, mozaika, malarstwo al secco. Prace artysty znajdują się w licznych międzynarodowych kolekcjach.

    Alina Szczepanek (Şomândroiu)
    Urodzona w Piteşti w Rumunii, ukończyła Liceum Sztuk Plastycznych w Piteşti i Akademię Sztuk Pięknych w Bukareszcie na kierunku malarstwo, jako uczeń profesora Ştefana Câlţia i Marina Gherasima. Już w czasie studiów jak i po ich ukończeniu, brała udział w wielu indywidualnych i grupowych wystawach, między innymi w Teatrze Narodowym w Bukareszcie, Galerii „Nova”, Muzeum Etnograficznym czy Galerii „Galeria”. Od siedmiu lat mieszka w Krakowie, gdzie pracuje i nadal tworzy. W ostatnich latach swe prace prezentowała na wystawach w Wojewódzkiej Bibliotece Publicznej w Krakowie w 2009 roku, w Galerii „Na Strychu” w MDK w roku 2011 oraz na wystawach w Rumunii. Prace artystki znajdują się prywatnych kolekcjach we Francji, Austrii, Hiszpanii, Rumunii, Grecji, Wielkiej Brytanii i w Polsce.

    Renata Szpunar-Kubczyk
    Malarka, podróżniczka, pisze eseje. Urodzona w Łańcucie, obecnie mieszka i tworzy w Krakowie. Absolwentka wydziału malarstwa Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie.
    Jest członkiem Związku Polskich Artystów Plastyków i Towarzystwa Przyjaciół Sztuk Pięknych. Odbyła wielokrotne podróże w celach twórczych do Włoch, Francji, Holandii, Belgii, Niemiec, Szwajcarii, Czech, Hiszpanii, Czarnogóry, na Ukrainę i do Grecji, której natura i kultura od czasu pierwszej wyprawy w 1996 roku stała się jej głęboką fascynacją i inspiracją. Odtąd wciąż regularnie powraca na bezdroża i krańce Peloponezu, zatrzymując napotykany tam świat w licznych szkicach, fotografiach, tekstach, obrazach. Autorka kilkudziesięciu wystaw indywidualnych w kraju i za granicą (m.in. Łańcut, Szczebrzeszyn, Warszawa, Kraków, Siemianowice Śl., Carcassonne, Castres). Współudział w licznych wystawach zbiorowych (m.in. Warszawa, Kraków, Szczecin, Legnica, Paryż, Lyon, Agrigento, Norymberga). Laureatka II-giej nagrody – Srebrny Medal “La Merite et Devouement Francais” za zestaw obrazów w Salonie Akademii Artystów z Europy Centralnej “Ces Inconnus Celebres’98” w Paryżu. Prace w kolekcjach w Polsce, Francji, USA, Włoszech, Niemczech. Publikuje eseje o malarstwie na łamach Artystycznych Stron.

    Serge Vasilendiuc
    Urodzony w 1972 r. w Bielcach (rum. Bălţi). Artysta plastyk, fotograf, nieustany podróżnik. Ukończył Kolegium Plastyczne w Kiszyniowie (Chişinău) i Akademię w Jassach (Iaşi). Członek Związku Polskich Artystów Plastyków okręg w Krakowie i Międzyokręgowego Związku Rumuńskich Artystów Plastyków Cluj – Bistriţa w Transylwanii. Pracował jako kurator w Narodowym Muzeum Sztuki w Klużu (Cluj-Napoca), pedagog, doktor Instytutu Sztuki Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. Obecnie nauczyciel akademicki wykłada: Podstawy kompozycji, Struktury wizualne, Techniki prezentacyjne. Z Polską jest związany od połowy lat dziewięćdziesiątych, a od roku 2002 mieszka w Krakowie. Założyciel polsko-rumuńskiej grupy artystów KRoma. Laureat licznych nagród w dziedzinie sztuk wizualnych. Autor 18 wystaw indywidualnych, udział w ponad 40 wystawach zbiorowych i zespołowych w kraju i zagranicą. Prace artysty znajdują się w państwowych zbiorach w Rumunii, Polsce i w prywatnych kolekcjach w Rumunii, Polsce, Francji, Niemczech, Rosji, Kanadzie, Izraelu, Grecji, Czechach, Mołdowie.

    Lech Wolski
    Urodziłem się w Krakowie, w epoce niezapomnianego optymizmu. W stolicy ukończono właśnie Pałac Kultury, a w Nowej Hucie ze śpiewem stawiano ulice nowego miasta. W Akademii Sztuk Pięknych czekali na nas pełni entuzjazmu profesorowie, którzy wręczyli mi dyplom z malarstwa w końcówce wspaniałych lat siedemdziesiątych. Po studiach zająłem się malowaniem krajobrazów, ale ponieważ deszcze w naszym kraju przeszkadzały mi w pracy, zainteresowałem się regionem śródziemnomorskim, gdzie biura podróży gwarantują pogodę przez 360 dni w roku. W tych okolicznościach poznałem Serge’a, z którym dużo rozmawialiśmy na temat owoców, win południowych i sztuki. Dzięki niemu poznałem innych uczestników naszej grupy.

    Moja podróż w malarstwie odnosi się do przestrzeni muzycznej, którą stanowi na płaszczyźnie linia, plama, punkt. Improwizacja, charakterystyczny ‘groove’ dla jazzu jest odniesieniem do kompozycji plastycznej ‘all-over’, jest napięciem miedzy porządkiem i chaosem, ekspresją i interakcją, podróżą emocji oraz uniesieniem.

    Marek Batorski

    Od biblijnego po współczesnego człowiek zawsze się przemieszczał, pielgrzymował, był w drodze. Podróżować można stacjonarnie – w snach, wspomnieniach czy marzeniach, eksplorując własną podświadomość – można głęboko, można daleko – dosłownie z biletem w ręku w cztery strony świata. Malarze najczęściej wyruszają w podróże artystyczne – do światowych centrów sztuki (naszych ziem obiecanych), tam gdzie muzea i galerie. Jadą też na plenery – do anonimowych, zwykle nieznanych miejsc i regionów – po inspiracje, bodźce i motywy. Można też jak M. Chagall nie opuszczając własnej pracowni wbrew Newtonowi pofrunąć nawet na księżyc z kogutem pod pachą – bez ograniczeń i bez paszportów. Każdy jak lubi, chce i potrafi.
    Ja najczęściej jadę na południe, tam gdzie słodsze są figi i winogrona a słońce czarnym ostrzem cienia kroi świat.
    Lubię też wino Tga za Jug (Tęsknota za południem). Zdrowie grupy KRoma.

    Mariusz Drohomirecki

    Każda podróż niosąc w sobie stymulującą twórczo siłę nowego, może być jednocześnie drogą do odkrywania samego siebie. Zetknięcie się z nowym środowiskiem lub z innymi nowymi sposobami wyrażania twórczości, może w przyszłości przynieść owocne efekty.
    Od zawsze pozostawałem pod wrażeniem duszy i atmosfery starego miasta. To właśnie tu nieustannie przyciągało mnie połączenie elementów średniowiecznych z współczesnymi, tego co nowe ze starym.
    W części prac odtwarzam wyimaginowane konstrukcje, które swój początek biorą nieraz z rzeczywistego kontaktu z architekturą. Również przestrzenie natury mają niemały wpływ na moją twórczość, a wrażenie jakie na mnie wywierają przenoszę następnie w abstrakcję, pozostawiając z realnie istniejącego przedmiotu-obrazu emocję, wrażenie pobudzone grą koloru i światła; rzeczywisty obraz będąc tylko pretekstem do swobodnej gry kompozycji i wyobraźni.
    Będąc poniekąd związanym z południem, tkwiłem w przekonaniu, że ojczyzną barw jest właśnie samo południe. I było dla mnie zaskoczeniem, jak odkryłem fascynującą grę światła i koloru w części północnej kontynentu, co utkwiło mi głęboko w pamięci.
    Zmieniając miejsce pracy twórczej, żyjąc w rożnych środowiskach, zmienia się nasza percepcja, ewoluują poglądy artystyczne, bowiem nie pozostajemy zawsze tacy sami.

    Cristian Ruță-Fulger

    Patrząc na moje obrazy, zobaczysz siebie w niezwykłych miejscach, gdzie ściany są szare a niebo błękitne. Mój projekt jest rezultatem pracy z fotografikiem Silviu Panaite, z którym „podróżowałam” przez Bukareszt w poszukiwaniu idealnego połączenia pomiędzy nowym i starym, w poszukiwaniu przedmiotów ukrytych w świetle padającym z kawiarnianych okien, w poszukiwaniu symboli komunizmu – bloków, wtopionych we współczesność. Jego fotografie z Bukaresztu wraz z moimi fotografiami z północy Francji, Pragi i Krakowa skomponowałam tak, by ukryć człowieka w przestrzeni ścian, okien i brył budynków. Odtworzyłam to, co nazywam „fotoreportażem z miasta”, gdzie w każdej chwili możesz wyjść z zamkniętej przestrzeni ścian, ograniczonej sztucznym światłem i spojrzeć w błękitne niebo, na którym żadna chmura nie zaburza rytmu miasta. Każde płótno jest obrazem zatrzymanym przez migawkę aparatu – budynek, pusta ulica, skrawek ziemi, czy dziewczynka z dużymi czarnymi oczami, trzymająca mocno w rękach lalkę. Przedstawione obrazy są wyrazem ulotnej zależności między przemijaniem i uchwyconą chwilą, wolnością i ograniczeniem, szarością i błękitem, jakich doznaje człowiek we współczesnym mieście.

    Alina Szczepanek

    Podróż rodzi się z pragnienia, żeby zostawić wszystko, co znane i wyruszyć na spotkanie z tym, które skrywa się gdzieś dalej, głębiej, wyżej… poza horyzontem. Bywa też niekiedy „powracaniem” do siebie. Po to właśnie wciąż podróżuję w głąb Mani, na sam kraniec greckiego lądu, na przylądek Matapan, skąd patrzę na przymglone brzegi wyspy Cytery. Przemierzam skalne pustkowie z ruinami kamiennych wież, nieujarzmioną ziemię zamieszkałą przez dumnych, wolnych Maniotów. Przetrwanie tam jest odwiecznym dramatem zmagania z żywiołami sztormowych wiatrów, ogniem pożarów, zwodniczymi prądami przepastnego morza, trzęsieniami wyschniętej ziemi bez źródeł i nieprzystępnymi górami Tajget. Tam wszelkie formy życia, bez śladu ozdób i wygód, wzruszają mnie swoją surową ekspresją, a wyrazisty obraz świata, napotykany w tej drodze, jest współistnieniem sprzeczności – stałości z przemijaniem, równowagi z chaosem.

    Renata Szpunar-Kubczyk

    Dlaczego podróżuję? Lubię to. Każdy coś lubi i czegoś nie lubi. Nie lubię monotonii, odrętwienia. Oscyluję. Potrzebuję przemian czasami gwałtownych, czasami aksamitnych. Podróż sprawia mi radość, przyjemność i satysfakcję. Jestem człowiekiem drogi, pielgrzymem. Pielgrzymuję do różnorodnych światów z ich odrębnymi świątyniami, do rozmaitych kultur, w poszukiwaniu przeróżnych tradycji, rytuałów, które mnie oczarowują. W świat fantazji i niewypowiedzianej poezji. Wypatruję ciekawych miejsc. Często przypominają mi ujrzane i pojęte obrazy malarskie. Uciekam od rutyny codzienności, narzuconych przez życie łamigłówek. Szukam porozumienia. Szukam własnego Ja.
    Zobaczyłem sporo miejsc, miast, krajów, sporo jeszcze przede mną, jeszcze wiele do odkrycia. Co znalazłem, co znajduję w podróżach? Za każdym razem coś nowego, nawet w miejscach, przez które przewijałem się nie raz. Czerpię inspiracje, natchnienie, napotykam motywy dla nowych prac. Często pracuję na miejscu. Peregrynuję od obrazu do obrazu. Od emocji do emocji. Spotykam ludzi, przejmuję od nich wiedzę, mądrość. Wędrując znajduję spokój. Myślę. Zastanawiam się nad sobą i nad przyszłością. Nad swoim miejscem wśród ludzi.

    Serge Vasilendiuc

    Droga… podróż w nieznane. Zaczyna się zaraz za domem. Zatrzaskujesz drzwi i z ręką na kierownicy, albo z biletem w kieszeni, ruszasz przed siebie. Już nie ma żadnych spraw, odrywają się twarze przyjaciół, bliskich – pęka rutyna codzienności. Twoje miasto dymiące kominami zostaje za horyzontem.
    Jedziesz tam, gdzie dużo wcześniej zarzuciłeś niewidzialną kotwicę wyobraźni. Czasem opowiadanie, podróż z dzieciństwa, decydują, że jakieś miejsce staje się celem. Może tam czeka inny, przyjazny los? Może obudzi się wyobraźnia spętana przeszłością? A świat, jakby zużyty, pokaże odmłodzoną, radosną twarz.
    Więc póki co – napięte oczekiwanie, cisza. Wynurzają się z lasów ponure twierdze Słowacji. Potem noc mija szybko, świetlisty pasek drogi, gdzieś obok piętrzą się niewidzialne masywy Alp, zasypiasz obok kierowcy. I kiedy nagle otwierasz oczy, nad tobą wiszą już białe ściany Dolomitów, rozwierają się skalne wąwozy, spadają lśniące potoki. Słońce!
    I nie jest ważne, czy dojeżdżasz do Treviso, czy to jeszcze świt nad Macedonią… Otwiera się już inna, nowa kopuła nieba. Choć jeszcze daleko do celu, już wiesz, że dojechałeś. Coś co przyzywało nie było mirażem, fatamorganą. A wyobraźnia, nadzieja – nie kłamała…

    Lech Wolski

    Galeria zdjęć: