Jadąc tramwajem, myślę o tym, jak fajnie byłoby zawiesić się na uchwytach i zrobić fikołka.
– Podsumowanie Laboratorium choreografii rekreacji Nowej Huty podczas 6. Krakowskiego Festiwalu Tańca.
Olga Turno
Izabela Niepokój
Kiedy miałam siedem lat, wracając z zajęć z gimnastyki lub angielskiego, lubiłam prosić mamę o chwilę zabawy przed kolacją. Mieszkaliśmy w bloku z balkonem wychodzącym na patio, gdzie mieścił się grodzony plac zabaw. Dzięki temu mogłam sama wychodzić tam popołudniami, a mama co jakiś czas wyglądała z balkonu, żeby sprawdzić, czy wszystko w porządku. Szczególnie pamiętam, że lubiłam grać z koleżankami w chowanego zaklepywanego – jest to trochę bardziej wymagająca wersja klasycznej gry w chowanego. Dodatkowa zasada jest następująca: w momencie zauważenia miejsca, w którym ukryła się druga osoba, zarówno szukająca, jak i chowający muszą pobiec do “bazy”, aby “się zaklepać” (regulowana – posiada własne zasady; jedna z sześciu cech zabawy wg. Rogera Cailliona[1]). Gra szczególnie mi się podobała, ponieważ byłam dość niska i zwinna, więc łatwo było mi się wdrapać do nieoczywistych kryjówek. Poza tym bardzo szybko biegałam, więc nieczęsto przegrywałam (niepewna – wynik nie jest z góry ustalony). Bazą naszego podwórka była żółta karuzela, która stała na samym środku patio (wyodrębniona – granice czasu i przestrzeni są określone) i, oprócz docelowego zastosowania, służyła także jako miejsce obrad naszej podwórkowej bandy (fikcyjna – wiąże się ze świadomością wejścia w odmienną rzeczywistość). Jednego razu, w wakacyjne popołudnie po pierwszej klasie, podczas rutynowego biegu do “bazy”, nagle poczułam, że moje ulubione rajstopki w kolorowe paski, które miałam na sobie, rozrywają się pod wpływem styku mojego lewego kolana z kostką brukową na placu zabaw. Z mojej nogi zdarła się skóra, powodując czerwone plamy na kolanie, nieprzyjemne pieczenie przy przemywaniu wodą utlenioną, oraz niedługi koniec zabawy i głośne westchnięcie mamy, gdy wróciłam do domu. Obrażenia nie były mocne, jednak wywołały silną niechęć do dalszego uczestnictwa w grze – pewnie również ze względu na straty poniesione w rajstopach. Przez kilka kolejnych dni nie chciałam wychodzić na podwórko i wolałam bawić się w domu (dobrowolna – uczestnictwo nie jest obowiązkowe). Później wyjechałam na tydzień z babcią nad morze, a następnie skończyły się wakacje i zaczęła się druga klasa.
Poza angielskim i gimnastyką, rodzice zapisali mnie na tańce, żebym pożytecznie spożytkowała swoją energię (bezproduktywna – nie prowadzi bezpośrednio do wytworzenia dóbr czy zysku)[2]. Przez to nie miałam już siły wychodzić na podwórko. Niedługo później przeprowadziliśmy się na inne osiedle. Na tamtym osiedlu nie było jednak zwyczaju gry w chowanego zaklepywanego. Szybko jednak zapomniałam o sprawie dzięki nowym koleżankom poznanym na zajęciach tanecznych. W klasyczną zabawę w chowanego zagrałam jeszcze wiele razy w życiu. Do dziś jednak zastanawiam się, dlaczego tak bardzo lubiłam tę “zaklepywaną” i budzącą tyle emocji wersję.
Zabawa może opierać się m.in. na ruchu, zawrocie, ryzyku i fizycznym doświadczeniu przestrzeni[3] – czytam – francuski teoretyk Roger Caillios określa ten typ zabawy słowem ilinx, a jako przykład takiej zabawy podaje taniec. Być może właśnie dlatego zamiana popołudniowych zabaw w chowanego na zajęcia taneczne dokonała się tak płynnie. Obie aktywności opierały się na ruchu i zaangażowaniu ciała, stwarzając przestrzeń dla swobodnej ekspresji. Podczas warsztatów starałyśmy się szukać połączeń między tymi dwiema formami ruchu.
Rzeźba społeczna – infrastruktura społeczna
W grach i zabawach w mieście odnajduję kosmos społeczny. Nowy porządek zastępuję starym, infrastrukturę budowlaną – infrastrukturą społeczną. Nie panuje tu chaos, bo granice nowego świata wyznaczają reguły gry.
Liczę do 23.
Miasto idealne to takie w którym pustka zaprasza. W którym mogę wypełnić ją sobą i gdzie jest miejsce na długie, rytmiczne potknięcia.
Mniej znaczy więcej. Budowanie dziś wydaje się zbędne. To, co wybudowane, stoi puste, a to, co się buduje, to fikcja. Nagrody architektoniczne dostają architekci, którzy zdecydowali się nic nie budować.
Uczymy się zamieszkiwać ciało, pokój, ulice i miasto. Najpierw zamieszkujemy, budowanie odkładamy na potem. Poruszamy się po mieście idealnym zastanawiając się, kiedy zaczyna się architektura, a kończy proces społeczny? Czy proces społeczny może zacząć architekturę, a nie na odwrót?
Stoję okrakiem dopóki ktoś nie przebiegnie między moimi nogami.
Wtedy Maja mówi:
– W pewien sposób desakralizujemy figurę miasta. Rozszczelniamy jego granice wpuszczając w nie energię dziecięcej wolności. To właśnie dzieci dostrzegają potencjał w każdym elemencie przestrzeni, nie zważając na ich ‘zaprojektowaną niedostępność’. Kręcą się wokół słupów, skaczą po schodach i siadają na chodniku.
Zastygam bez ruchu, kiedy na mnie patrzy.
– Zadziwia mnie to, że wszystko co mijam, chodnik, po którym chodzę, zostało zaplanowane, a zatem został zaplanowany także sposób mojego “bycia” w tej przestrzeni” – dodaje Maja
Z poziomu ciała widać podniety[4] i przeszkody. Najlepiej rozumieją to dzieci, które w zwykłym słupku widzą tysiąc różnych zastosowań. Słupek jest tylko jednym z nich. Z nudów kręcą się wokół jego osi. Zabawa poszerza rozumienie przestrzeni, od tak, zwyczajnie, w szczelinie między przystankiem a autobusem, dziecko na chwilę buduje sobie dom.
Naciskam nogi. Przedmiot poruszy się do przodu. Opór zmieniam palcami.
Wolny czas nie jest oczywistym sformułowaniem. Gospodarowanie nim należy do zadań świata pracy. Jest czas wolny i czas pracy, tak jakbyśmy prowadzili podwójne życia. Czas konsumpcji i czas wytwarzania wartości, których współczesną naturę trudno pojąć. Trudno pojąć także ciągłe poczucie nienasycenia mimo ciągłego przesycenia.
W mieście potrafi być bardzo ciasno i gęsto – pochłaniam je każdym zmysłem, być może nie mam wyboru. Jestem głodna i zmęczona. Zmęczenie powoduje zmęczenie, jestem w ciągu obrazów, a po wszystkim zostaję pusta. Możliwe, że pracuję tymi samymi narzędziami, których używam w czasie wolnym. Możliwe, że jestem od nich uzależniona. Możliwe, że pracuję w domu i rzadko kogoś spotykam twarzą w twarz. Mój kontakt z innymi ludźmi ogranicza się do wiadomości w aplikacji, należącej do firmy, która zarabia na tym, że nie wychodzę z domu. Możliwe, że nie wiedziałabym, jak się zachować w pokoju pełnym ludzi. A jednak wiem, jak korzystać z dworca, tak jak wiedzą to tysiące innych ludzi. Możliwe, że jest niewiele miejsc, w których czuję, jakbym była częścią grupy.
– Zieleń i przestrzeń otwarta i cień, mniejszy ruch uliczny, murki, rzeźby, kolumny – to wszystko zaprasza do zabawy – Kuba.
Próby definicji
Rekreacja to bogate słowo. Można je rozumieć na różne sposoby. Przedrostek ‘re’ sugeruje powtórzenie. Kreacja to natomiast akt tworzenia. Rekreacja czyli odtwarzanie kojarzy się z wykonywaniem dobrze znanej czynności. Siadam na ławce, zakładam nogę na nogę. Odtworzyłam niematerialne dziedzictwo zachodniej socjety. Można też myśleć o rekreacji jako tworzeniu na nowo. Siadam na ławce, zakładam nogę na nogę na nogę na nogę na nogę na nogę.
Dla Dżesiki rekreacja to “zieleń, brąz, dużo drzew. Ludzie chodzący na nogach i rękach; małe istoty, które latają. Poruszanie nogami w zieleni. Łąka w parku, gra we frisbee, które porywał wiatr. Teren zielony uratowany przed rozbudową”.
Rekreacja wydaje się przedekspresyjną formą sportu i gry – potencjałem, który może, ale nie musi do nich prowadzić. W rekreacji zaklęte są: (1) bezcelowość i (2) zabawa. Bezcelowość przyjmuje formę na wpół przypadkowego ruchu ciałem wspieranego przyjętymi normami i kształtowanego napotkaną infrastrukturą. Przypadkiem nie stanę na głowie na ławce w parku, ale przypadkiem mogę przechodzić akurat alejką z ławkami i usiąść. Zgięcie kolan pojawia się jakby samo. Nikt nie uczył mnie reguł spaceru ani siadania, a już na pewno nie XVIII wieczni literaci, którzy ze spacerowania uczynili akt sam w sobie i metodę poznawczą[5] .Reguły spaceru mam wpisane w ciało i są one zgodne z regułami miasta, które zamieszkuję. Spacerując, badam je. Gdyby przenieść ciało z wpisanymi regułami spaceru na pusty plac, gdzie by ono siadło?
Przechodzimy do zabawy.
Prawa Lewa Prawa Lewa. Zmieniam ciężar w kierunku chodnika
Zabawa wyznacza „magiczny krąg”[6] (Johan Huizinga), w którym panują specyficzne reguły, zazwyczaj odmienne od tych panujących poza jego brzegami. Tradycyjnie tym terminem określa się np.: boisko, scenę, namiot cyrku. W ramach rekreacji rozumianej jako aktywna forma spędzania czasu wolnego, angażująca ciało i zmysły, zabawa wydarza się w magicznym kręgu i korzysta z dramaturgii wydarzenia – kolejności wydarzeń. Od bezcelowości różni się twórczym, świadomym stosunkiem wobec reguł. Można grać zgodnie z regułami (zapisanymi w ciałach), angażując się w swobodny automatyzm lub tworzyć nowe reguły na podstawie zastanego materiału (niesionego przez ciała).
Kiedy gram, jestem cała – rozumiem czas, relacje, przestrzeń i rozumiem swoje w nich miejsce, mimo że przetwarzam je na różne sposoby, testuję jego krańce i elastyczność. Przynależę do miejsca, które tworzą przede wszystkim relacje. Wytwarza się nić porozumienia, cementuje przyjaźń. Budujemy mosty, wchodzimy na właściwy tor, dajemy sobie zielone światło.
Kuba chce “wchodzić w interakcję z miejscami i próbować wchodzić w interakcje z osobami”.
Stoi w kole, klaszcze, wylicza
O magiczny krąg wcale nie jest łatwo. Uparte poszukiwania magicznego kręgu mogą wiązać się z przekornym działaniem, a to z kolei z zakłóceniem[7] danej przestrzeni. Tymczasowość magicznych kręgów (np.: zabawy podwórkowe, protesty, manifestacje i strajki, działania performatywne w przestrzeni miejskiej) może wiązać się z poczuciem utraty po ich zakończeniu, tak jak w czasie pandemii odczuliśmy utratę przestrzeni wspólnych. Powtórzenie: “teren zielony uratowany przed rozbudową. Płacząca wierzba, której chciałam się uczepić. Cieszyłam się z wody, mimo że poziom był niski” – wspominała Dżesika.
Rekreacja jako twórcza praca na zastanym materiale, który przynosimy razem z naszymi doświadczeniami, przetwarza reguły przestrzeni i relacje ze współuczestnikami oraz widownią (tymi, którzy grają według innych reguł, ale pozostają z nami w relacji). Innymi słowy – rekreacja gromadzi graczy, uczestników czy użytkowników na nowe (lub odkryte na nowo) sposoby. Staje się laboratorium praktyk społecznych, sposobem na refleksję o odległości, jaka dzieli nas od sąsiadów – użytkowników wspólnej przestrzeni.
Liczę do 23
Stoję okrakiem dopóki ktoś nie przebiegnie między moimi nogami
Zastygam bez ruchu, kiedy na mnie patrzy
Naciskam nogi. Przedmiot poruszy się do przodu. Opór zmieniam palcami
Prawa Lewa Prawa Lewa. Zmieniam ciężar w kierunku chodnika
Stoję w kole, klaszczę, wyliczam
Rekreacja, choreografia, urbanistyka
– Izabela Niepokój i Olga Turno: rubryka o nas
Jako duet artystyczno-badawczy interesują nas kwestie związane z zamieszkiwaniem. Ten pojemny termin oznacza dla nas przede wszystkim codzienność – zadawanie pytań o to, jak nasze ciała ją zamieszkują i jak mogłyby zamieszkiwać. Przy choreografii “Boisko” prezentowanej na asfaltowym boisku do koszykówki na Osiedlu Przyjaźń w Warszawie i na boisku przy Teatrze Komuna Warszawa byłyśmy ciekawe choreografii współzamieszkiwania domu przez wiele osób. Ważnym kontekstem dla “Boiska” był (i jest) kryzys mieszkaniowy, ale też mieszkaniowe innowacje takie, jak choćby spółdzielnie lokatorskie i to w jaki sposób dzielenie jednej przestrzeni z wieloma osobami wpływa na nasz stosunek do niej. Laboratorium: choreografia rekreacji Nowej Huty jest kontynuacją naszych zainteresowań artystyczno-społecznych. Tym razem na warsztat wzięłyśmy hasło: rekreacja – po to by w “zabawny” sposób zastanowić się nad terenami publicznymi i ich dostępnością oraz tym, co sprawia, że czujemy się w mieście swobodnie. Ciekawiło nas, w jaki sposób urbanistyka wpływa na sposób poruszania się w mieście, czy jak ramuje rytmy dnia. W trakcie warsztatów, odwołując się do pojęcia „choreografii społecznej”[8], przyglądałyśmy się temu, jak architektura organizuje nie tylko przestrzeń, ale także ciała i relacje społeczne w czasie wolnym.
Klamka jest uściskiem dłoni budynku[9], czyli przebieg warsztatów w Krakowskim Centrum Choreograficznych
Laboratorium: choreografia rekreacji Nowej Huty to projekt społeczny, który odbył się w ramach 6. edycji Krakowskiego Festiwalu Tańca pod hasłem przewodnim Przynależność w Krakowskim Centrum Choreograficznym – Nowohuckim Centrum Kultury. Projekt wychodził od codziennych praktyk rekreacyjnych mieszkańców. Chciałyśmy stworzyć przestrzeń wymiany i głębokiego namysłu nad praktykami czasu wolnego. Wspólna rekreacja to okazja do bycia razem poza ramami codzienności, osadzonego jednocześnie w codziennych przestrzeniach, takich jak nasze domy, parki, skwery i architektura rekreacyjna.
W projekcie wzięły/li udział: Agnieszka Fliśnik, Renata Hanarz, Dżesika Hoinkis, Aleksandra Jodłowska, Maja Kaczmarczyk, Gabriela Marat, Justyna Mikoś, Sabina Pardiak, Wiktoria Wojas, Kuba Woźniak, Katarzyna “Żegluga” Żeglicka.
Warsztaty zostały poprzedzone naszą wizytą w Nowej Hucie, podczas której przeprowadziłyśmy badanie terenowe przestrzeni rekreacyjnych dzielnicy, mające na celu zmapowanie miejsc, w których mieszkańcy spędzają czas wolny. Zależało nam również na rozpoznaniu sposobów poruszania się po przestrzeni Nowej Huty oraz uchwyceniu ich specyfiki, uwarunkowanej układem urbanistycznym i architekturą dzielnicy. W trakcie pierwszej wizyty korzystałyśmy z obserwacji uczestniczącej i dokumentowałyśmy naszą pracę zdjęciami, rysunkami oraz nagraniami. Przeprowadziłyśmy również kwerendę tekstów archiwalnych o praktykach czasu wolnego w Nowej Hucie. Wizyta pozwoliła nam wyodrębnić obszary szczególnie interesujące nas zarówno pod względem ruchowym, jak i przestrzennym.
Wybór fotografii małej architektury i typów obiektów, które odpowiadają poszukiwanym przez nas elementom przestrzeni publicznej i mogą stanowić potencjalny punkt wyjścia do zabawy oraz działań ruchowych.
Fot. 1-6.






Fot. 7-12.






Fot. 13-16.




Przygotowując warsztaty zdecydowałyśmy się pracować w przestrzeniach, które miały pełnić funkcję reprezentacyjną wg. projektu Tadeusza Ptaszyckiego — kierownika zespołu odpowiedzialnego za koncepcję urbanistyczno-architektoniczną Nowej Huty. Wyznaczyłyśmy obszar obejmujący Aleję Róż, Plac Centralny oraz osiedle Centrum C, uwzględniając również oficyny budynków. W tej przestrzeni pracowałyśmy podczas warsztatów z uczestniczkami oraz to właśnie przez Aleję Róż i Centrum C przebiegała finalna trasa spaceru performatywnego otwartego dla publiczności. Miejsce wydało nam się szczególnie interesujące ze względu na połączenie charakterystycznych form architektonicznych, pozwalających dostrzec różnorodne źródła polskiego socrealizmu: renesans, widoczny między innymi w arkadowych witrynach sklepów; barok, przejawiający się w skali i przysadzistości budynków; oraz klasycyzm, obecny choćby w kolumnach podtrzymujących loggie. Istotnym elementem tej przestrzeni jest również gęsta obecność małej architektury, będąca między innymi świadectwem aktywnego użytkowania przestrzeni przez mieszkańców i mieszkanki. Włączenie do naszych działań takich elementów jak stojaki na rowery i trzepaki oraz zaproszenie do ćwiczeń na zabawach z dzieciństwa pozwoliło nam rozszerzyć słownik ruchów o gesty i figury znane z przeszłości. To właśnie one ostatecznie stały się osią warsztatów, pozwalając połączyć obserwację przestrzeni Nowej Huty z pamięcią ciała, ruchem i doświadczeniami uczestników.
Podczas samych warsztatów skupiłyśmy się na przełożeniu wcześniejszych obserwacji przestrzeni na działania ruchowe i performatywne. Korzystając z bogatego zasobu wiedzy dotyczącego gier podwórkowych, sprawdziłyśmy możliwości rozciągania dostojnej przestrzeni Placu Centralnego. Zachowując zasadę bezpieczeństwa i nie zaburzając porządku publicznego, udało nam się sprawdzić możliwości adaptacyjne architektury i jej potencjał do wsparcia lub odciążenia nas (bardzo często fizycznego) podczas wszelkich zabaw ruchowych. Okazało się, że renesansowe zdobienia bloków okalających osiedle świetnie nadają się do tego by na nich przycupnąć, a geometryczne wzory kostki brukowej w przestrzeni arkad wyznaczają pole gry. Główne arterie prowadzące do miasta doskonale sprawdzają się przy długodystansowym joggingu, zaś nowo postawione stojaki na rowery i trochę starsze drążki do suszenia prania mogą okazjonalnie służyć jako miejska siłownia outdoorowa.
Zwieńczeniem tygodnia Laboratorium był pokaz otwarty dla publiczności, który przyjął formę spaceru performatywnego w przestrzeni miejskiej. Interesowało nas stworzenie takiej formy spotkania, w której ruch nie byłby jedynie sposobem przemieszczania się pomiędzy kolejnymi punktami, ale narzędziem poznawania i ponownego odczytywania przestrzeni. Poszczególne miejsca na trasie wyznaczały kolejne zadania, ćwiczenia i zabawy, a ich układ pozwalał stopniowo budować wspólną partyturę ruchową. Poniższy diagram przedstawia poszczególne elementy, które stały się bazą dla partytury oraz wokół których budowałyśmy kolejne dni warsztatowe.

Rys. 1. Autorka rysunku: Izabela Niepokój.
Bazą dla samego spaceru stała się przygotowana przez nas na podstawie pierwszych dni pracy z grupą warsztatową „Partytura rekreacji Nowej Huty”. Była ona ramą spaceru performatywnego, w którym określone punkty przestrzeni odpowiadały konkretnym działaniom. Partytura łączyła elementy zaczerpnięte z obserwacji przestrzeni, ćwiczenia ruchowe, improwizację oraz gry i zabawy znane z dzieciństwa. Ważną zasadą było pozostawienie uczestnikom możliwości wyboru: dołączanie do działania w dowolnym momencie, odłączanie się od grupy, obserwowanie lub zatrzymywanie się. Zależało nam na stworzeniu sytuacji, w której grupa może organizować się wokół określonych działań, ale jednocześnie zachowuje możliwość indywidualnego reagowania na przestrzeń. Poniżej zapis ram partytury wraz z mapą.
PARTYTURA REKREACJI NOWEJ HUTY
ogólna zasada na płaskie przestrzenie: można wykonywać część BAZY[10]
1. STÓPKI (Aleja Róż) – Maja sygnalizuje kiedy zaczynamy spacer
2. SPACER (do kolumn) – można wykonywać część BAZY
3. KOLUMNY x3 – posiadanie się:
- schody off balance
- luźne obroty przy filarze
- zawieszenie przy latarni
- ponadto: każda osoba musi raz w tym czasie zrobić rozciąganie (w przestrzeni między jedną kolumnadą a drugą)
- przy trzeciej kolumnadzie Dżesika i Kuba grają w klasy na chodniku i kończą grą w łapki
- wszystkie osoby ustawiają się do nich i grają w inne gry w łapki
4. KLASY (ulica)
- można się zatrzymać i obserwować
5. FLOCKING (podwórko)
- flocking ale odłączam się by wykonać moje ćwiczenie
6. BAZA (przejście)
- jedna osoba zaczyna pełen wariant z BAZY, dołączamy gdy jesteśmy gotowe
- odchodzę i wracam (Renata, Aga, Gabrysia)
7. PODSIADANIE NA TRZEPAKU
- można się odłączyć i obserwować na ławce, po kolei coraz więcej osób obserwuje i gra w „podsiadanie” na trzepaku
8. OFICYNA (scena)
- podsiadanie (ćwiczenia)
- anse kabanse: razem w kole ustawiamy się do anse kabanse, nie wszyscy na raz, ale dostawiamy się do koła (pół koła na schodach, pół koła na “scenie”)
- jak ktoś odpada to zaczyna jeść przekąski!

Rys. 2. Mapa “Partytury Rekreacji Nowej Huty”. Autorka rysunku: Izabela Niepokój, numery odpowiadają kolejnym punktom trasy, a przypisane do nich działania pokazują, w jaki sposób konkretne miejsca Nowej Huty uruchamiały określone rodzaje ruchu, zabawy i interakcji.
Słowo podsumowania.
Praktyki choreograficzne mają ogromną siłę wytwarzania tymczasowych wspólnot – podobnie jak zgromadzenia protesty, akcje urbanistyczne, mające na celu zatrzymanie na jakiś czas ruchu samochodowego albo festiwale artystyczne, które pokazują w jaki sposób potencjalnie można by wykorzystać niezagospodarowane przestrzenie. Warsztaty w przestrzeni Nowej Huty były okazją do podjęcia tematu o tym w jaki sposób czas wolny i swobodne korzystanie z przestrzeni miejskiej wpływa na naszą przynależność do miasta, czy dzielnicy i buduje potrzebę jej współtworzenia. Sztuka zgromadzeń tworzy nowe struktury w ramach zastanej architektury, która kształtuje ruch codzienny. Rekreacja to tylko jeden z wielu pretekstów dla gromadzenia. Pozwala przemyśleć i podważyć naturalność zaprojektowanej przestrzeni i sposób jej użytkowania oraz nasz zazwyczaj pasywny, reakcyjny do niej stosunek. Taniec, choreografia i ruch stają się w ten sposób z jednej strony ucieleśnioną krytyką urbanistyki z drugiej – metodą kształtowania alternatywnych relacji między ciałami a przestrzenią w zastanym krajobrazie miejskim, przenosząc uwagę z infrastruktury materialnej na tę ludzką, między-ludzką i poza-ludzką — jednym słowem relacyjną.



Fot. Archiwum Izabeli Niepokój i Olgi Turno / Klaudyna Schubert
[1] Sześć cech zabawy określonych w: Man, Play and Games, Roger Caillion, University of Illinois Press, 2001, tłumaczenie własne, str. 9–10.
[2] Sześć cech zabawy określonych w: Man, Play and Games, Roger Caillion, University of Illinois Press, 2001, tłumaczenie własne, str. 9–10.
[3] Tamże, str. 23.
[4] Pojęcia podniet architektonicznych używamy za Maciejem Frąckowiakiem, który definiuje je jako “obiekty, które kreują inną cielesną obecność w mieście.” Są to elementy przestrzeni, które nie “utrwalają” społeczeństwa, czyli nie materializują jego reguł i nie pomagają ich skutecznie egzekwować, ale pozwalają wywołać inne reakcje zmysłów. Może się to przełożyć na wytwarzanie innych relacji w obrębie miasta. Jako przykład podniety architektonicznej Frąckowiak podaje fotele, ustawiane w przestrzeni miast. To działanie wybiega od “systemowej oferty” zaprogramowanego układu przestrzennego i umożliwia większą obecność w mieście osobom o ograniczonej mobilności: “Przywraca przestrzeni publicznej ciała stare, schorowane i inne, którym sił starcza jedynie na to, żeby fotel wystawić i potem schować nieopodal.” w: Inne podniety. O miasto otwarte także na doznania w: Miasto-Zdrój. Architektura i programowanie zmysłów, red. Joanna Kusiak i Bogna Świątkowska, Fundacja Bęc Zmiana, Warszawa 2013, str. 163.
[5] Zob. Zew Włóczęgi, Rebecca Solnit, Wydawnictwo Karakter, Kraków 2018, przeł. Anna Dzierzgowska i Sławomir Królak, str. 30.
[6] Nature and significance of play w: Homo ludens: A Study of a Play Element in Culture, Johan Huizinga, The Beacon Press, Boston 1950, str. 10.
[7] Przy pracy podczas Laboratorium Rekreacji Nowej Huty nigdy nie chodziło nam o to, żeby zaburzać czyjś spokój lub porządek. Jeśli miało to miejsce, to był to raczej skutek uboczny.
[8] Social Choreography w: Social Choreography: Ideology as Performance in Dance and Everyday Movement, Andrew Hewitt, Duke University Press, Durham and London 2005, str. 9-13.
[9] Oczy skóry. Architektura i zmysły, Juhani Pallasmaa, przeł. Michał Choptiany, Instytut Architektury, Kraków 2012, s.69
[10] W trakcie procesów grupowych szybko tworzy się nowy język i terminologia, która jest zrozumiała tylko dla uczestników procesu. ‘Baza’ to seria ruchów, które ułożyłyśmy w trakcie warsztatów, czerpiąc z ruchów charakterystycznych dla różnych aktywności fizycznych.

